środa, 13 marca 2013

Prolog

           A więc tak umrę.
Wilkołak zaciska na moim gardle swoje palce, patrzy na mnie wzrokiem pełnym głodu i nienawiści, pogardy.  Zbierając całą swoją siłę i odepchnęłam wilka, po czym starałam się uciec. Jednak ten drugi przytrzymał mnie za nadgarstki. Z mojego gardła wydobył się charkot, pokazałam swoje kły. Nie chciałam okazać lekkiego strachu, moje oczy rozbłysły szkarłatem. Wbiłam mu kły w rękę. Fu, co oni jedzą? On przytrzymał się za krwiawące miejsce, po czym wbiegłam do domu, pogrążonego w półmroku. Zamknęłam drzwi na klucz. Nagle obok mnie znalazła się Ella. Wpatrywała się w okno.
– Trzeba przygotować kły, Mitzy. – powiedziała cicho. – Zabijemy sukinsynów. To nasze tereny.
Brązowooka ruszyła na górę i wróciła z łukiem i włócznią. Rzuciła mi kołczan oraz broń. Napięłam cięciwę.
– Czas się zabawić.